Rozmowy z Walterem Fuchsem

Czy muzyka country w Niemczech zaistniałaby bez Waltera Fuchsa? Prawdopodobnie tak. W zasadzie jest to pytanie czysto retoryczne. Bo nikt w Niemczech nie kwestionuje, że to właśnie on przetarł temu kierunkowi muzyki drogę nad Ren, że to dzięki jego zaangażowaniu country dotarło do niemieckich domów. Życie Waltera Fuchsa było od zawsze związane z country. Popularyzował ją jako dziennikarz radiowy, autor książek, organizator festiwali. I teraz, będąc rencistą, nie wyobraża sobie życia bez jego ukochanej muzyki. To z jego inicjatywy powstał Bluegrass Festival, który od dziesięciu lat gromadzi co roku śmietankę wykonawców tego gatunku muzyki.  Z Walterem Fuchsem spotkałem się w jego domu w Bühl.

 

Pańskie nazwisko jest znane każdemu, kto ma jakiekolwiek pojęcie o bluegrass. Czy była to miłość od pierwszego spojrzenia?

Nie. W zasadzie bluegrass oczarował mnie trochę później. Na początku zajmowałem się muzyką country. Zaczęło się to tuż po wojnie, kiedy jako nastolatek słuchałem audycji amerykańskich rozgłośni radiowych nadających w Niemczech. Aby uśmierzyć tęsknotę żołnierzy będących poza krajem, grano tam prawie na okrągło właśnie muzykę country. Już po usłyszeniu kilku pierwszych utworów, wiedziałem, że to jest muzyka w której się zakochałem, moja muzyka. Był to też moment w którym uwierzyłem w reinkarnację. Podczas słuchania któregoś z utworów, zamknąłem oczy i zobaczyłem siebie gdzieś tam, w jakimś miejscu w USA i stwierdziłem, że ja to wszystko znam, już kiedyś tam byłem, widziałem te krajobrazy. I do tego ta muzyka: nieskomplikowana, bardzo bliska życiu, płynąca od i do serca, wypełniająca mnie pełnią szczęścia. To było niesamowite i jednocześnie fascynujące przeżycie.

Walter_Fuchs_007a

Do wojsk amerykańskich stacjonujących w Europie przyjeżdżali wykonawcy muzyki country. Odbywały się koncerty. Chodził Pan na nie?

Ależ naturalnie! Było to niezapomniane przeżycie. Amerykańscy wartownicy zwykle przymykali oczy i na pytanie, czy mogę obejrzeć koncert, demonstracyjnie długo oglądali gwiazdy na niebie, dając mi dostatecznie dużo czasu na przemkniecie się do miejsca, gdzie odbywał się występ.

 

Country w przeciwieństwie na przykład do jazzu potrzebowało trochę czasu, żeby dotrzeć do Europy. Jakie były tego przyczyny?

W zasadzie country nawet w samych Stanach Zjednoczonych w latach czterdziestych ubiegłego stulecia było raczej zjawiskiem regionalnym. Duch lat 40tych i 50tych po prostu nie sprzyjał temu kierunkowi muzyki, wtedy jeszcze znanemu jako Hillbilly. Królowała niepodzielnie muzyka Big Bandów. Wszędzie było słychać Glenna Millera, Raya Anthoniego czy Billego Maya. Do tego doszły zaściankowe niemieckie przeboje, które przedstawiały świat w różowych kolorach. Country ze swoim realizmem stało na przegranej pozycji. Harlan Howard, legendarny autor tekstów i kompozytor, na pytanie, czym jest muzyka country odpowiedział: "Country to trzy akordy i Prawda" . Z tymi trzema akordami to naturalnie przesada, za to jeśli chodzi o prawdę, trafił w dziesiątkę. Z tych przyczyn, pojedyncze piosenki kowbojskie, który wykonywali np. Will Höhne, Bruce Low czy Peter De Vries nie miały po prostu najmniejszych szans na przebicie się. Jeśli już jesteśmy przy kowbojach....Stereotypy łączą muzykę country z kowbojami, ogniskiem, czy też kierowcami olbrzymich ciężarówek. Ale przecież kowboj ma tak samo mało wspólnego z muzyka country co na przykład kolejarz. Symbol śpiewającego kowboja powstał w latach 30stych w Hollywood. W Ameryce nie zaszkodziło to w żaden sposób muzyce country. Inaczej sytuacja wyglądała w Europie..

 

Wejdę Panu w słowo..Zmierza Pan do tego, że facet w spodniach i butach kowbojskich stanął na drodze rozwoju country w Europie?

Dokładnie. Na pierwszej płycie długogrającej z muzyka country, która ukazała się w Niemczech, zaprezentowano styl składający się z kowbojskiego kapelusza, gitary, rewolweru, pasu z nabojami i butelki wódki. Ta nieszczęsna okładka wywarła na dziesiątki lat negatywny wpływ na country w Niemczech. Po prostu nikt nie chciał się identyfikować z kowbojem, który przegania krowy z jednego pastwiska na drugie, nawet ci, których interesowały realistyczne, krytyczne i sentymentalne teksty. Również niepodważalny, jak amen w pacierzu jest fakt, że "przeboje" country wykonywane po niemiecku, przez przebranych za kowboja wykonawców, z banalnymi, wręcz infantylnymi tekstami bardzo zaszkodziły temu kierunkowi muzyki w Niemczech. Po prostu przy każdej okazji zostaje jako straszak wyciągany z szuflady ten nieszczęsny kowboj. Z tym, że w latach 40stych i 50tych był jeszcze jeden element  utrudniający rozpowszechnianie muzyki country, szczególnie w Niemczech. Był to obraz białej muzyki, wykonywanej przez białych dla białych. I nie miało znaczenia, że magazyn "Billboard" w przeprowadzonych długoletnich badaniach stwierdził, że country cieszy się dużą popularnością również wśród Afro-Amerykanów. Teza traktująca country jako muzykę ultraprawicową i radykalną jest naturalnie fałszywa. No, ale to temat na kolejną rozmowę.

Trzymam Pana za słowo i dziękuję za dzisiejsze spotkanie.

Rozmawiał Paweł Minakowski, luty 2011